Kilka uwag o klipsach

Wiele kobiet jest sceptycznie nastawionych do przekłuwania uszu. Powody tej niechęci są bardzo różne. Czasem decyduje o niej zwykły strach czy obawa przed bólem. Niektórzy ludzie nie lubią stykać się z igłą i wolą unikać wszelkich sytuacji, w których może się to zdarzyć. Bądź co bądź, przebicie uszu jest pewnego rodzaju ingerencją w organizm, która pozostawia trwały ślad. Otworu po przekłuciu nie da się przecież usunąć.To wszystko sprawia, że taki zabieg kojarzy się z czymś nieprzyjemnym i wiele kobiet woli z niego zrezygnować, nawet za cenę nienoszenia ozdób w uszach.

Warto przekonać się do klipsów

klipsyIstnieją też poważniejsze przyczyny, które nie pozwalają niektórym ludziom na decyzję o przebiciu uszu. Noszenie kolczyków może powodować alergię, dlatego osoby o dużej podatności na uczulenia wolą unikać tego rodzaju biżuterii. Mogę podzielić się swoimi własnymi doświadczeniami w temacie przebijania uszu. Sama zaliczam się do osób, które za nic w świecie nie dały się do tego przekonać. W czasach dzieciństwa, gdy kolejne koleżanki wybierały się ze swoimi mamami do gabinetów kosmetycznych, by przebić sobie uszy i zacząć nosić upragnione kolczyki, ja patrzyłam na to z dystansem. Nie mogłam sobie wyobrazić dziur w uszach. Na samą myśl dostawałam gęsiej skórki. Nie zmotywowało mnie nawet to, gdy byłam w zdecydowanej mniejszości dziewczynek, które nie nosiły kolczyków. Przy czym sama biżuteria bardzo mi się podobała. Oczyma wyobraźni widziałam siebie w kolczykach i w gruncie rzeczy chciałam je nosić. Ale przebić sobie uszy? Nie, to nie wchodziło w grę. Na szczęście w porę odkryłam klipsy, które okazały się doskonałą alternatywą dla kolczyków. Przede wszystkim nie wiążą się z przebiciem uszu, więc wszelkie obawy przed tym zabiegiem przestały mnie dotyczyć. Ależ byłam szczęśliwa! Mogłam zacząć nosić ozdoby w uszach, takie jak chciałam, jednocześnie mój narząd słuchu nie był naruszony w sposób, który przyprawiał mnie o dreszcze.

Klipsy są naprawdę doskonałym rozwiązaniem dla wszystkich, którzy mają obawy przed przekłuwaniem uszu, obojętnie z jakiej przyczyny. Moim skromnym zdaniem mają jeszcze jedną przewagę nad kolczykami. Te bardziej inwazyjne ozdoby powinno się nosić bez przerwy, by otwór w uchu nie zrósł się. W przeciwnym razie trzeba go będzie udrożnicie, czyli przebić ponownie, co przecież nie należy do przyjemności. Klipsy natomiast można zakładać wtedy, gdy ma się na to ochotę. Dzięki temu nie nudzą się i wyglądają wyjątkowo, gdy już pojawią się w uszach. Zwracają wtedy większą uwagę.